Mam dla Was dalszą (i ostatnią) część cytatów.
Kroniki Rodu Kane
"Nasze kroki odbijały się echem w
pogrążonych w ciszy tunelach. Przeszliśmy przez jedną z podziemnych
rzek, po czym przemierzyliśmy dzielnicę biblioteczną i Komnatę Ptaków.
(Carter uważa, że powinnam wam powiedzieć, skąd wzięła się jej nazwa.
Jest to grota pełna najróżniejszego ptactwa. Znowu: banał). [Czemu
walisz głową w stół Carter?]"
"Powiedzieć, że Apopis był ogromny, to tak jakby rzec, że Tytanic nieco nabrał wody.""Bałem się spróbować, ale pomyślałem: Horusie?
– No wreszcie – odezwał się ten głos.
– Witaj.
– O nie – powiedziałem, czując narastającą panikę. – O nie, nie, nie.
Niech mi ktoś da otwieracz do konserw, mam w głowie bóstwo! Oczy Bastet
błysnęły.
– Porozumiałeś się z Horusem bezpośrednio? Robisz postępy.
– Postępy?! – Złapałem się za głowę. – Wyrzućcie go stamtąd!"
"Było to niemal tak samo prawdopodobne, jak to, że Ra i Apopis zostaną przyjaciółmi na Facebooku, ale nie odezwałem się."
Olimpijscy Herosi
"Wojna to obowiązek. Jedyny prawdziwy wybór to zaakceptować to lub nie i wiedzieć, o co się walczy."
"Hedge zacisnął szczęki.
– Może rąbnę ich tylko raz, co?
– Nie.
– Pójdźmy na kompromis, dobra? Najpierw ich zabiję, a jeśli okaże się, że nie byli naszymi wrogami, przeproszę.
– Nie!
– No dobra.
Trener Hadge opuścił pałkę."
"Leo opuścił śrubokręt. Spojrzał w sufit i pokręcił głową, jakby chciał powiedzieć „I co ja mam zrobić z tym facetem?”.
– Staram się być denerwujący – powiedział. – Nie obrażaj mnie,
twierdząc, że tego nie potrafię. I jak mam żywić do ciebie urazę, skoro
zaczynasz mnie przepraszać? Jestem zwykłym mechanikiem. Ty jesteś
księciem nieba, synem pana wszechświata. Po winieniem mieć do ciebie
żal.
– Pana wszechświata?
– No pewnie! Jesteś ta-da-bum. Miotaczem błyskawic. „Patrzcie, jak ja fruwam! Jestem orłem, który szybuje…”
– Zamknij się, Valdez.
Leo uśmiechnął się blado.
– No widzisz.Denerwuje cię.
– Przepraszam, że cię przepraszałem.
– Dzięki."
"– Zabiłem trojańskiego potwora morskiego – ciągnął Jason – Zwaliłem
czarny tron Kronosa i udusiłem tytana Kriosa gołymi rękami. A teraz
zamierzam zniszczyć ciebie, Porfyrionie, i nakarmić tobą twoje własne
wilki.
– Ożeż, koleś – mruknął Leo – Najadłeś się czerwonego mięsa?"
"- Afrodyta zabrała mi kurtkę - mruknęła. - Własna matka mnie okradła.""-Twoja mama jest boginią tęczy?
-A co, nie podoba ci się? - warknął Butch.
-Ależ skąd. Brzmi bardzo męsko."
"- Hmm - mruknął Boreasz. Oczy mu
migotały, ale trudno było powiedzieć, z gniewu czy z
"- No więc tak... Olbrzymy ciskające
górami. Przyjazne wilki, które zjedzą nas jeśli, okażemy słabość.
Diabelskie robaki jelitowe. To może o mojej szurniętej niani innym
razem."
"- Żeby wiedzieć, trzeba się dowiedzieć."
"- Ten uśpiony wróg... to przywodzi na myśl tę ziemistą kobietę, o której mówił Leo.
Leo odchrząknął.
- Jeśli już mowa o tym... to ona pokazała mi się jeszcze raz w Detroit, w kałuży, która wyciekła z przenośnej toalety.
Jason nie wierzył własnym uszom.
- Powiedziałeś .. w kałuży z przenośnej toalety?
[...]
- Nie wiem, czy jest niepokonana, ale przed sedesem się nie ugnie. Za to ręczę."
Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela
"- To niezwykła kobieta, wyjątkowa i
niepospolita. Nawet w swojej epoce była uznawana za wszechpotężną
osobistość. Gdyby tylko stanęła po naszej stronie, dokonałaby cudów.
Naprawdę nie wiem, co ona widzi w tym Alchemiku.
- Bo nie rozumiesz siły ludzkiej miłości."
"- Zawsze będę pamiętać, kim się
narodziłem. [...] My, ludzie - podkreślił ostatnie słowo - mamy zdolność
współczucia i empatii, potrafimy dzielić ból innych istot. I to jest
wyższość ludzkości nad Przedwiecznymi, to jej dało wielkość.
- To jest słabość, która ją zgubi."
"Śmierć nie ma nade mną władzy.""Każda fabuła zaczyna się od idei, ale to bohaterowie dają jej właściwy napęd."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz